Lech Majewski powiedział

Sierpień 9th, 2010

w rozmowie z Dwutygodnikiem:

Sztukę współczesną obwiniam za śmierć duchowości i estetyki. Estetyki rozumianej jako kontakt z pięknem, niezbędnym dla zdrowia psychicznego, umożliwiającym odnalezienie Arkadii. I to poczucie piękna XX-wieczna sztuka rozwaliła siekierami w drobny mak. Wystarczy pochodzić po galeriach sztuki współczesnej, zobaczyć te potwory, rozszarpane wnętrzności… Kiedy byłem w Muzeum of Modern Art w Nowym Jorku podczas premiery mojego albumu, dyrektor muzeum oprowadzał mnie po najnowszej ekspozycji. Nagle podniósł się krzyk bo wdepnąłem w leżącą na ziemi żaluzję. Myślałem, że spadła z okna, ale nie – to było dzieło sztuki! No i takich leżących na ziemi żaluzji, śmieci, brudów, w galeriach na całym świecie jest pełno. Jest to obraz świata rozszarpanego przez bestię banału.

Lokale - Wrocław

Lipiec 29th, 2010

W tym wpisie będę pisać co nieco o miejscach, które polecam we Wrocławiu. Nie bywam tam często, więc nie będzie ich wiele, ale jednak je polecam:)

Klubogaleria Szajba
Przybyłam tam o poranku. Za barem miły człowiek w kraciastej koszuli, przy barze w rządku siedziało czterech młodych mężczyzn, każdy trochę wyfreakowany, każdy grzecznie pochłaniał kawałek ciasta i kawę.
Na śniadanie zamówiłam twarożek. Kosztował 12 złotych, ale była w nim rzodkiewka i szczypiorek, a obok, na talerzyku mnóstwo pomidorów i plasterków ogórka (byłam w siódmym niebie), bagietka, masło. W połowie porcji byłam syta. Śniadanie popiłam herbatą, do której Szajba dołącza duże ciesteczko w kształcie serduszka. Mniam.

Co jeszcze? Rewelacyjna muzyka. Przywitała mnie Mirjam Makeba i “Pata Pata”. Cudowny spokój o poranku, imprezy wieczorami, na ścianach zdjęcia, stare odbiorniki radiowe, lampki-żelki-misie i, mój faworyt, szyld z zamkniętego kina Warszawa.

Klubogaleria Szajba
ul.Św. Antoniego 2-4 (brama B)
50-073 Wrocław

Carpaccio gruszkowe w restauracji odNova
Restauracja odNova mieści się przy Synagodze pod Białym Bocianem, pół minuty popularnej Mleczarni i 2 minuty od Szajby. Obsługa jest miła, ceny są raczej wysokie i nie wszystko jest idealnie smaczne. Ale polecam gorąco zupę Tom Ka Gai. A carpaccio gruszkowe z prosciutto i gorgonzolą jest absolutną doskonałością, której spróbować powinien każdy. Według mnie.

odNova
Pawła Włodkowica 9
50-072 Wrocław‎

Głos za likwidacją mediów w ich obecnej formie

Lipiec 22nd, 2010

A gdyby nie było telewizji i radia, nie poddawalibyśmy się przekonaniu, że informacja (wciąż ta sama) jest najcenniejsza, nie słuchalibyśmy wiadomości co 20 minut? Nikt nie szukałby ani nie tworzyłby niekończącego się potoku wypreparowanych sensacji.

Dzień wczorajszy sprawił, że zatęskniłam za dobrą polityczną satyrą. Chyba czas na Polskie zoo bis. Ale wyobraźmy sobie, że media nie mają wstępu do Sejmu, a ta najważniejsza instytucja w państwie wydaje tygodniowe komunikaty. Czytalibyśmy, słuchalibyśmy o gotowych ustawach i projektach, o porozumieniach i trwałych konfliktach, o argumentach przemyślanych, bo zapisanych. Nie musielibyśmy w każdych wiadomościach i na każdym portalu widzieć płaczącej posłanki K, nadgorliwego pana P poszukującego pana M, który jakby przed nim uciekał ani grupy obrońców K, którzy chcą się dać rozerwać na strzępy w imię nie-wiadomo-czego. Wolałabym takie komunikaty. Mogłabym cały tydzień skupiać się na rzeczach ważnych i ciekawych, a raz w tygodniu dowiedzieć się w jakim kierunku zmierza Państwo. Politycy pozbawieni publiki przestaliby odgrywać cyrki. Media miałyby chwilę na przefiltrowanie informacji głupich i nieprawdziwych. Niestety dla osób takich jak ja nie ma wyboru. Nie ma nawet jednaj możliwości. Nie ma ani jednej gazety, ani jednej telewizji czy stacji radiowej, która pominie, lub tylko podsumuje cały ten cyrk aby skupić się następnie na tym, co ważne.

Muszę napisać to, co powtarzam od dawna - żeby było dobitniej, żeby każdy mógł to przeczytać. Uważam, że codzienne śledzenie wiadomości i emocjonowanie się nimi ma wartość dokładnie taką samą jak codzienne śledzenie serwisów plotkarskich i emocjonowanie się majtkami Paris Hilton.

Fajoskie:)

Luty 22nd, 2010

Król Lew

Luty 22nd, 2010

Radio TOK FM stoi audycjami na poziomie, bardzo ciekawymi gośćmi, mnóstwem wiadomości i niewielką ilością muzyki (ale za to jakiej!). Słucham ich codziennie.

Niestety od czasu do czasu radio, a w szczególności jeden z redaktorów, dba o to, abym nie uwierzyła własnym uszom i sprawdziła, czy to przypadkiem nie Radio Zet. Tym samym na krótko dramatycznie spada moje zaufanie do poziomu Toku.

Właśnie trwa rozmowa o słowach, które zdominowały prasę w ostatnich dniach. Oczywiście nie mogło obyć się bez “haków”.

Gość - Prezydent co ma? Haka.
Prowadzący - Hakuna mahaka.

Nie wiem co Hakuna ma wspólnego z prezydentem, ani czy ma haka, ale nie mogę się powstrzymać - gratuluję błyskotliwości.

Oj Panie Libera!

Luty 9th, 2010

Wybrałam się niedawno do Zachęty w Warszawie aby zobaczyć prace Zbigniewa Libery. Przybyłam, zobaczyłam i zwątpiłam.

Nie mogę traktować poważnie człowieka, który jako sztukę proponuje fotografie artykułów z Gazety Wyborczej. A nie mam nic przeciwko Wyborczej.

Ludzie, którzy w galeriach (sztuki) prezentują nadmiar własnych genitaliów, a także pomarszczone ciała swoich bliskich (w szczególności nieświadomych umierających bliskich) budzą we mnie pewną nieufność.

Libera (i nie tylko on) zagalopował się w swoich pracach. Zabrnął we własnych konceptach tak daleko, że nikt chyba (a na pewno zbyt niewielu) nie jest w stanie ich zrozumieć ani dogłębnie odczuć bez przeczytania uczonych internetowych komentarzy. (Zdziwienie i zagubienie licznych osób przewracających bezmyślnie kolejne strony przygotowanych przez niego albumów ze zdjęciami mówią same za siebie. )

Ta sztuka jako całość nie daje mi prawie żadnych nowych punktów odniesienia. Nie zdaje egzaminu.

Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie uznała kilku prac.

Na pewno wrażenie robi “Perseweracja mistyczna”. To przejmująca obserwacja bo przejmujące jest działanie bohaterki, Reginy G.

Interesujące pytania stawia z kolei praca “Jak tresuje się dziewczynki” choć zastanawia rozbieżność interpretacji Łukasza Rondudy, Izabeli Kowalczyk i samego artysty prezentowana w serwisie Culture.pl. Zastanawia w szczególności genderowa pewność siebie pani Kowalczyk w zestawieniu z “ogólnoludzką” interpretacją pana Rondudy. Trudno wyciągać daleko idące wnioski po tak krótkich cytatach, ale ich dobór wydaje się znaczący.

Wreszcie jako ciekawy trzeba uznać cykl prac-zabawek. Od “Ciotki Kena” i owłosionej lalki (praca “Możesz ogolić dzidziusia”), poprzez “Eroicę” po “Lego. Obóz koncentracyjny”. Bardzo ciekawa wydała mi się wypowiedź Libery o tej ostatniej pracy:

“Myśl, która doprowadziła mnie do zrobienia tej pracy, dotyczyła samej racjonalności, która jest podstawą systemu klocków lego, a która wydała mi się przerażająca: nie można z tych klocków zbudować nic, na co nie pozwala precyzyjny, racjonalny system”.

Do całości tego pewnego rodzaju cyklu nie przystaje jednak według mnie “Łóżeczko porodowe”. I nie zaliczam go do prac wartych zobaczenia. Może to zbytni radykalizm tej pracy. A może fakt, że o ile pozostałymi zabawkami można się bawić realnie, ta pozostawia całą zabawę w fazie nienamacalnych wyobrażeń o porodzie.

Na tym kończy się dla mnie Zbigniew Libera, a przynajmniej Zbigniew Libera zaprezentowany ostatnio w warszawskiej Zachęcie. Szkoda, bo miałam nieśmiałą nadzieję na coś więcej. Przybyłam, zobaczyłam i zwątpiłam, ale nie beznadziejnie. Liczę na kolejne ciekawe prace Zbigniewa Libery. Nawet jeśli nie wszystkie są i będą udane, to może choć część uderzy w istotne struny. Zresztą, czy są artyści nieomylni?

Córy Koryntu

Styczeń 5th, 2010

Kto wie kim są? Ja nie wiedziałam!

córa Koryntu, prostytutka. Książkowe, często ironiczne. Aluzja do greckich heter, z których miasto Korynt słynęło w starożytności. „Próbowano (…) poddawać Córy Koryntu zabiegom resocjalizacyjnym, tak by mogły zasilić szeregi czystych moralnie obywatelek. Prostytucji nie udało się jednak wykorzenić” (Gazeta Wyborcza).

Mirosław Bańko, Słownik peryfraz, czyli wyrażeń omownych

Swoją drogą bardzo lubię słowo ‘córa’.

Terminowość? 20%. W przeciętnym ministerstwie.

Styczeń 5th, 2010

Mówi się, że biurokracja wszystko spowalnia. Ale jak i dlaczego? Polecam cytat o modelu opisanym przez Oskara Langego:

“Jest dwóch urzędników. Nie są orłami, ale przypuśćmy, że terminowo załatwiają 80 spraw ze stu. Jeżeli jednego z nich podporządkujemy drugiemu i żaden ani nie pogorszy, ani nie poprawi wyników swojej pracy, to zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa taki tandem będzie w stanie skończyć terminowo już tylko 64% zadań. Jeśli do sprawy będą się włączać kolejne szczeble hierarchii służbowej [...] to nieubłaganie będzie maleć prawdopodobieństwo terminowego działania. Sytuacji nie uratuje nawet założenie, że każdy następny zwierzchnik będzie urzędował sprawniej niż jego bezpośredni podwładny. [...] Prosty rachunek wykazuje, że w instytucji mającej strukturę i hierarchię podobną do typowego ministerstwa prawdopodobieństwo terminowego załatwienia czegokolwiek wynosi już tylko 20%. [...] A przecież przykład rozpoczęto od założenia, że na najniższym szczeblu mierni urzędnicy załatwiali terminowo 80% spraw. Teraz można powiedzieć - aż 80%!”

Edward Zajicek, Zarys organizacji produkcji filmowej

Ministerstwo musi być duże i musi mieć budowę hierarchiczną (w każdym razie nie potrafię sobie wyobrazić tak wielkiej organizacji bez hierarchii. Czy ktoś potrafi?); co za tym idzie, prawdopodobieństwo załatwienia czegokolwiek nie może być wysokie, wcale nie z winy złej woli albo niskich kompetencji pracowników.

Nie ma sensu się wściekać! Wystarczy do wszystkiego podchodzić z opowiednim wyprzedzeniem.

Złoto!

Grudzień 11th, 2009

Złota rączka ze złotą główką pełną pomysłów - to by dopiero było!
Inspiracja: Praca i film, E. Zajicek

Kultura jest ważna?

Listopad 30th, 2009

Kultura jest ważna właśnie dlatego, że bez niej można się obyć.

Źródło: Dwutygodnik.com

Tylko dla kogo jest ważna?