Orfeusz, rycerz, bohater?

Temida Stankiewicz-Podhorecka pisze:

Ale w finale dzisiejszy Orfeusz siada przed laptopem i oddaje się pracy zawodowej, może twórczej. Kto uwierzy, iż tego zatopionego w laptopie Orfeusza stać byłoby na iście rycerską odwagę, by w poszukiwaniu swej ukochanej Eurydyki odbyć najbardziej niebezpieczną podróż gdzieś hen, na krańce świata.

Współczesność i codzienność niezmiennie wydają nam się nudne i szare. Nie ma w nich miejsca na malownicze pejzaże, niestworzone historie ani bohaterów. Oni przynależą czasom dawnym, światom odległym. Rozpoznajemy ich po rekwizytach - rumak, zbroja, miecz świetlny - oto niezbędne minimum.

Dlaczego pani Temida (o ironio) osądza współczesnych mężczyzn tak powierzchownie? Czy laptop niszczy bohatera? Jeansy i garnitur już nie, dzięki westernom i agentowi 007. Ale laptop?

Bohaterami raczej się bywa niż jest. Stwarza ich chwila. Jestem przekonana, że dzisiejsi mężczyźni, panowie i chłopcy skryci za gadżetami, laptopami i ścianami z wielkiej płyty mogą być bohaterami nie gorszymi niż ich historyczni lub nierealni konkurenci. A może, dzięki efektowi zaskoczenia, nawet lepszymi?

Cały artykuł: Miłość do prozy przykrojona

Tagi:

Dodaj odpowiedź