w rozmowie z Dwutygodnikiem:
Sztukę współczesną obwiniam za śmierć duchowości i estetyki. Estetyki rozumianej jako kontakt z pięknem, niezbędnym dla zdrowia psychicznego, umożliwiającym odnalezienie Arkadii. I to poczucie piękna XX-wieczna sztuka rozwaliła siekierami w drobny mak. Wystarczy pochodzić po galeriach sztuki współczesnej, zobaczyć te potwory, rozszarpane wnętrzności… Kiedy byłem w Muzeum of Modern Art w Nowym Jorku podczas premiery mojego albumu, dyrektor muzeum oprowadzał mnie po najnowszej ekspozycji. Nagle podniósł się krzyk bo wdepnąłem w leżącą na ziemi żaluzję. Myślałem, że spadła z okna, ale nie – to było dzieło sztuki! No i takich leżących na ziemi żaluzji, śmieci, brudów, w galeriach na całym świecie jest pełno. Jest to obraz świata rozszarpanego przez bestię banału.

