Archiwum kategorii ‘przemyślenia’

Po co “poprawiać” to, co dobre?

poniedziałek, Czerwiec 1st, 2009

Żyjemy w świecie ciągłych zmian - podobno na lepsze.

The Jack Purcell sneaker had been improved out of existence.

But consumer capitalism is also a disappointment at the thing it’s supposed to be good at: the ordinary buying and using of stuff.

And because digital signals take longer to digest, it will become impossible to flip instantly from channel to channel - a maddening lag I first encountered on digital cable, after my provider insisted on upgrading me.

What’s mostly forgotten, though, is that old-fashioned Coca-Cola never came back.

Powyżej umieściłam kilka cytatów z bardzo ciekawego artykułu The downward spiral of progress, autor: Tom Scocca. Tekst to nie byle jaki, bardzo prawdziwy. W zasadzie nie potrafię się nie zgodzić z opiniami autora. Smutne jest jednak to, że nie widzę szans na zmianę.

O co chodzi autorowi? O jego ulubione buty. O produkty, które znamy i lubimy właśnie takie, jakimi są. Te produkty są często zmieniane. Nie dlatego, że użytkownicy chcą zmian. Dlatego, że ci, którzy dopiero mogą użytkownikami zostać, pragną czegoś innego.

Jako studenkta ekonomii rozumiem mechanizm, ale nie mogę zgodzić się z tym, że to jedyna właściwa droga. Efekty skali efektami skali, ale gdy miłośnicy nowych trendów krzyczą o powszechnej personalizacji i indywidualizacji produktów, a inni prześcigają się w wymyślaniu sposobów na uczynienie tych zjawisk opłacalnymi - nie rozumiem dlaczego dla zadowolonych użytkowników nie można produkować bez zmian, a dla potencjalnych zmiany wprowadzać.

Tom Scocca bardzo przystępnie i interesująco wyraża swoje (i moje) opinie i rozczarowania. Polecam!

Spacer po Warszawie

piątek, Maj 29th, 2009

Raz na jakiś czas, dość rzadko, choć wciąż obiecuję sobie, że częściej, udaje mi się odbyć spacer po Warszawie. Rzadko jest planowany. Wynika raczej z niespodziewanej chwili beztroski, z utęsknionego momentu, w którym wiem, że mam czas (a przynajmniej chcę w to wierzyć). Tak było i dziś. Szpilki, deszcz, niesmaczne lody, nieobecni ludzie i Warszawa. Krzyż przy Grobie Nieznanego Żołnierza wywołał skrajne emocje. Nowy pomnik powiedział przewodnik wycieczki dzieci. Mokli na środku placu, a ja stanęłam kawałek dalej żeby posłuchać. Pod parasolem. Dowiedziałam się skąd nazwa Bistro bez kantów, domu bez kantów. Piłsudski. Fontanna w deszczu, ludzie ukryci pod drzewami. Szpilki zaczęły przemakać, a ja sobie szłam. Szłam sobie. Niespiesznie, bezpieczna pod moim wielkim czarnym parasolem. Sponsorem dzisiejszego spaceru jest Polska Federacja Dyskusyjnych Klubów Filmowych.

Co my kupujemy?

środa, Maj 27th, 2009

Nauka w szkole ekonomicznej staje się coraz bardziej wirtualna. Zaczynam żałować, że nie studiuję budownictwa - kiedy kupujemy dom, wiadomo, że musi on stanąć.

Dawniej gospodarka była rządzona przez dostawców, producentów - przez podaż.
Dziś gospodarką rządzi popyt - nabywcy.

Jeszcze niedawno sądzono, że nabywcy kupują dobra (przedmioty, usługi).
Teraz WIEMY [sic!], że nabywcy kupują korzyści. Czyli nie chodzi nam o to, żeby mieć Mercedesa. Chcemy móc się luksusowo przemieszczać przy jednoczesnym wzbudzaniu zazdrości sąsiadów. To całkiem logiczne!

Coraz bardziej niepokojący wydaje mi się jednak wniosek, który nasunął się niedawno mojej skołatanej nauką główce - w przypadku wielu dóbr w gruncie rzeczy nie chodzi nam o te korzyści, ale o emocje, które one wywołują! Nie przemieścimy się bez środków transportu, nie schronimy przed zimnem bez domu (na razie), ale wszystkie dobra dające nam satysfakcję, poczucie wyższości, słowem - zaspokajające nasze potrzeby intelektualne i emocjonalne - można z powodzeniem zastąpić. NIE POTRZEBUJEMY ANI PRODUKTóW, ANI KORZYśCI! W końcu ostatecznym celem każdego człowieka jest dobre samopoczucie.

Czym tu się martwić? Polecam lekturę Kongresu futurologicznego Stanisława Lema. Wikipedia zdradza co nieco treści: “Niemal wszystkie ludzkie potrzeby są w nim zaspokajane poprzez bezpośrednie oddziaływanie na mózg wszechobecnych, rozpylanych w powietrzu, substancji chemicznych. Dostępne specyfiki są tak zaawansowane, że likwidują niepożądane społecznie zachowania, są łatwo przyswajalnym nośnikiem wiedzy, albo mogą wywołać dowolną (z góry zaplanowaną) projekcję, wizję, samopoczucie lub przekonanie u osoby je przyjmującej.” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kongres_futurologiczny)

To (i nie tylko) jeszcze bardziej utwierdza mnie w moim odczuciu - wolę kupować produkty. Czy to już konserwatyzm?

Kino na Granicy

środa, Maj 6th, 2009

Spędzanie festiwalu filmowego z rodzicami jest nieco inne niż w gronie przyjaciół, ale ma wiele plusów. A może to tylko moi rodzice są tacy hop-do-przodu? Myślę, że jednak nie. Po prostu boimy się przyznać jacy są fajni. Ja już od dawna się nie boję i chyba od mniej więcej wtedy nasze relacje są takie świetne. Młodzi i mniej młodzi muszą dojrzeć do partnerstwa. Kiedy to się dokonuje - żyć nie umierać!

Kino na Granicy 2009

Kino na Granicy 2009

Ah! Zapomniałabym… teraz zdjęcia mają szanse być ładniejsze - na festiwalowej loterii na rzecz domu aktora w Skolimowie rozbiłam bank! Mam nowy aparat i nie tylko:)