Archiwum kategorii ‘SGH’

Terminowość? 20%. W przeciętnym ministerstwie.

wtorek, Styczeń 5th, 2010

Mówi się, że biurokracja wszystko spowalnia. Ale jak i dlaczego? Polecam cytat o modelu opisanym przez Oskara Langego:

“Jest dwóch urzędników. Nie są orłami, ale przypuśćmy, że terminowo załatwiają 80 spraw ze stu. Jeżeli jednego z nich podporządkujemy drugiemu i żaden ani nie pogorszy, ani nie poprawi wyników swojej pracy, to zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa taki tandem będzie w stanie skończyć terminowo już tylko 64% zadań. Jeśli do sprawy będą się włączać kolejne szczeble hierarchii służbowej [...] to nieubłaganie będzie maleć prawdopodobieństwo terminowego działania. Sytuacji nie uratuje nawet założenie, że każdy następny zwierzchnik będzie urzędował sprawniej niż jego bezpośredni podwładny. [...] Prosty rachunek wykazuje, że w instytucji mającej strukturę i hierarchię podobną do typowego ministerstwa prawdopodobieństwo terminowego załatwienia czegokolwiek wynosi już tylko 20%. [...] A przecież przykład rozpoczęto od założenia, że na najniższym szczeblu mierni urzędnicy załatwiali terminowo 80% spraw. Teraz można powiedzieć - aż 80%!”

Edward Zajicek, Zarys organizacji produkcji filmowej

Ministerstwo musi być duże i musi mieć budowę hierarchiczną (w każdym razie nie potrafię sobie wyobrazić tak wielkiej organizacji bez hierarchii. Czy ktoś potrafi?); co za tym idzie, prawdopodobieństwo załatwienia czegokolwiek nie może być wysokie, wcale nie z winy złej woli albo niskich kompetencji pracowników.

Nie ma sensu się wściekać! Wystarczy do wszystkiego podchodzić z opowiednim wyprzedzeniem.

Projekty często nie mają prawa się udać.

poniedziałek, Listopad 9th, 2009

A jednak -

projekty udają się wbrew wszystkim i wszystkiemu dzięki determinacji jednostek.

Fragment notatek z wykładu Zarządzanie Projektami z dr Bartoszem Gruczą. Zgadzam się z nim w zupełności. Potwierdzają to moje liczne doświadczenia.

Niewidzialna ręka rynku. Drugie spojrzenie.

wtorek, Czerwiec 23rd, 2009

Wykłady z etyki biznesu naprawdę otwierają oczy. Może nie na etykę, ale na pewno na biznes i rynek. Ciekawe wydało mi się poniższe stwierdzenie prof. Chmieleckiej:

nie należy zapominać o kontekście światopoglądowym koncepcji Smitha. Był on protestantem, głęboko wierzącym, że dobro zostanie nagrodzone a zło ukarane - także na rynku.

Niewidzialna ręka rynku nie jest więc ślepą, amoralną siłą rządzoną liczbami? A może jest - przecież pojęcie ewoluowało i teraz właśnie z taką ślepą silą je utożsamiamy. Ale zawsze warto wiedzieć, że nie zawsze tak było; że Adam Smith nie podchodził do sprawy amoralnie, a-etycznie, ani w ogóle ‘a’. Jego niewidzialna ręka rynku nie jest już obiektywna. Ma swój własny moralny kręgosłup, którego używa. Czy na pewno?

Co my kupujemy?

środa, Maj 27th, 2009

Nauka w szkole ekonomicznej staje się coraz bardziej wirtualna. Zaczynam żałować, że nie studiuję budownictwa - kiedy kupujemy dom, wiadomo, że musi on stanąć.

Dawniej gospodarka była rządzona przez dostawców, producentów - przez podaż.
Dziś gospodarką rządzi popyt - nabywcy.

Jeszcze niedawno sądzono, że nabywcy kupują dobra (przedmioty, usługi).
Teraz WIEMY [sic!], że nabywcy kupują korzyści. Czyli nie chodzi nam o to, żeby mieć Mercedesa. Chcemy móc się luksusowo przemieszczać przy jednoczesnym wzbudzaniu zazdrości sąsiadów. To całkiem logiczne!

Coraz bardziej niepokojący wydaje mi się jednak wniosek, który nasunął się niedawno mojej skołatanej nauką główce - w przypadku wielu dóbr w gruncie rzeczy nie chodzi nam o te korzyści, ale o emocje, które one wywołują! Nie przemieścimy się bez środków transportu, nie schronimy przed zimnem bez domu (na razie), ale wszystkie dobra dające nam satysfakcję, poczucie wyższości, słowem - zaspokajające nasze potrzeby intelektualne i emocjonalne - można z powodzeniem zastąpić. NIE POTRZEBUJEMY ANI PRODUKTóW, ANI KORZYśCI! W końcu ostatecznym celem każdego człowieka jest dobre samopoczucie.

Czym tu się martwić? Polecam lekturę Kongresu futurologicznego Stanisława Lema. Wikipedia zdradza co nieco treści: “Niemal wszystkie ludzkie potrzeby są w nim zaspokajane poprzez bezpośrednie oddziaływanie na mózg wszechobecnych, rozpylanych w powietrzu, substancji chemicznych. Dostępne specyfiki są tak zaawansowane, że likwidują niepożądane społecznie zachowania, są łatwo przyswajalnym nośnikiem wiedzy, albo mogą wywołać dowolną (z góry zaplanowaną) projekcję, wizję, samopoczucie lub przekonanie u osoby je przyjmującej.” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kongres_futurologiczny)

To (i nie tylko) jeszcze bardziej utwierdza mnie w moim odczuciu - wolę kupować produkty. Czy to już konserwatyzm?

Wykład obowiązkowy, choć nadprogramowy

sobota, Kwiecień 4th, 2009
Wykład obowiązkowy, choć nadprogramowy

Wykład obowiązkowy, choć nadprogramowy

To było tak dawno, że nie pamiętam już kiedy. Zapewne na pierwszym roku, może na drugim:)

Fotki, foteczki!

piątek, Kwiecień 3rd, 2009
SzczuryGoniąHajs;P

Szkoła Główna H...tfu! Fotografii (użytkowej:))!

Takie rzeczy dzieją się na zajęciach. No kto to widział? :)

Fotografia wyższa

Fotografia wyższa

Spadochron

piątek, Kwiecień 3rd, 2009
Spadochron

Spadochron

Gotowanie w Hermesie

piątek, Kwiecień 3rd, 2009
W akademiku

W akademiku

A mówi się, że studenci kiepsko się żywią… Jak widać nie dotyczy to mieszkańców Hermesa!

Zdjęcie z roku 2008.