Wpisy otagowane ‘gospodarka’

Niewidzialna ręka rynku. Drugie spojrzenie.

wtorek, Czerwiec 23rd, 2009

Wykłady z etyki biznesu naprawdę otwierają oczy. Może nie na etykę, ale na pewno na biznes i rynek. Ciekawe wydało mi się poniższe stwierdzenie prof. Chmieleckiej:

nie należy zapominać o kontekście światopoglądowym koncepcji Smitha. Był on protestantem, głęboko wierzącym, że dobro zostanie nagrodzone a zło ukarane - także na rynku.

Niewidzialna ręka rynku nie jest więc ślepą, amoralną siłą rządzoną liczbami? A może jest - przecież pojęcie ewoluowało i teraz właśnie z taką ślepą silą je utożsamiamy. Ale zawsze warto wiedzieć, że nie zawsze tak było; że Adam Smith nie podchodził do sprawy amoralnie, a-etycznie, ani w ogóle ‘a’. Jego niewidzialna ręka rynku nie jest już obiektywna. Ma swój własny moralny kręgosłup, którego używa. Czy na pewno?

Po co “poprawiać” to, co dobre?

poniedziałek, Czerwiec 1st, 2009

Żyjemy w świecie ciągłych zmian - podobno na lepsze.

The Jack Purcell sneaker had been improved out of existence.

But consumer capitalism is also a disappointment at the thing it’s supposed to be good at: the ordinary buying and using of stuff.

And because digital signals take longer to digest, it will become impossible to flip instantly from channel to channel - a maddening lag I first encountered on digital cable, after my provider insisted on upgrading me.

What’s mostly forgotten, though, is that old-fashioned Coca-Cola never came back.

Powyżej umieściłam kilka cytatów z bardzo ciekawego artykułu The downward spiral of progress, autor: Tom Scocca. Tekst to nie byle jaki, bardzo prawdziwy. W zasadzie nie potrafię się nie zgodzić z opiniami autora. Smutne jest jednak to, że nie widzę szans na zmianę.

O co chodzi autorowi? O jego ulubione buty. O produkty, które znamy i lubimy właśnie takie, jakimi są. Te produkty są często zmieniane. Nie dlatego, że użytkownicy chcą zmian. Dlatego, że ci, którzy dopiero mogą użytkownikami zostać, pragną czegoś innego.

Jako studenkta ekonomii rozumiem mechanizm, ale nie mogę zgodzić się z tym, że to jedyna właściwa droga. Efekty skali efektami skali, ale gdy miłośnicy nowych trendów krzyczą o powszechnej personalizacji i indywidualizacji produktów, a inni prześcigają się w wymyślaniu sposobów na uczynienie tych zjawisk opłacalnymi - nie rozumiem dlaczego dla zadowolonych użytkowników nie można produkować bez zmian, a dla potencjalnych zmiany wprowadzać.

Tom Scocca bardzo przystępnie i interesująco wyraża swoje (i moje) opinie i rozczarowania. Polecam!

Co my kupujemy?

środa, Maj 27th, 2009

Nauka w szkole ekonomicznej staje się coraz bardziej wirtualna. Zaczynam żałować, że nie studiuję budownictwa - kiedy kupujemy dom, wiadomo, że musi on stanąć.

Dawniej gospodarka była rządzona przez dostawców, producentów - przez podaż.
Dziś gospodarką rządzi popyt - nabywcy.

Jeszcze niedawno sądzono, że nabywcy kupują dobra (przedmioty, usługi).
Teraz WIEMY [sic!], że nabywcy kupują korzyści. Czyli nie chodzi nam o to, żeby mieć Mercedesa. Chcemy móc się luksusowo przemieszczać przy jednoczesnym wzbudzaniu zazdrości sąsiadów. To całkiem logiczne!

Coraz bardziej niepokojący wydaje mi się jednak wniosek, który nasunął się niedawno mojej skołatanej nauką główce - w przypadku wielu dóbr w gruncie rzeczy nie chodzi nam o te korzyści, ale o emocje, które one wywołują! Nie przemieścimy się bez środków transportu, nie schronimy przed zimnem bez domu (na razie), ale wszystkie dobra dające nam satysfakcję, poczucie wyższości, słowem - zaspokajające nasze potrzeby intelektualne i emocjonalne - można z powodzeniem zastąpić. NIE POTRZEBUJEMY ANI PRODUKTóW, ANI KORZYśCI! W końcu ostatecznym celem każdego człowieka jest dobre samopoczucie.

Czym tu się martwić? Polecam lekturę Kongresu futurologicznego Stanisława Lema. Wikipedia zdradza co nieco treści: “Niemal wszystkie ludzkie potrzeby są w nim zaspokajane poprzez bezpośrednie oddziaływanie na mózg wszechobecnych, rozpylanych w powietrzu, substancji chemicznych. Dostępne specyfiki są tak zaawansowane, że likwidują niepożądane społecznie zachowania, są łatwo przyswajalnym nośnikiem wiedzy, albo mogą wywołać dowolną (z góry zaplanowaną) projekcję, wizję, samopoczucie lub przekonanie u osoby je przyjmującej.” (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kongres_futurologiczny)

To (i nie tylko) jeszcze bardziej utwierdza mnie w moim odczuciu - wolę kupować produkty. Czy to już konserwatyzm?