Wpisy otagowane ‘Warszawa’

Oj Panie Libera!

wtorek, Luty 9th, 2010

Wybrałam się niedawno do Zachęty w Warszawie aby zobaczyć prace Zbigniewa Libery. Przybyłam, zobaczyłam i zwątpiłam.

Nie mogę traktować poważnie człowieka, który jako sztukę proponuje fotografie artykułów z Gazety Wyborczej. A nie mam nic przeciwko Wyborczej.

Ludzie, którzy w galeriach (sztuki) prezentują nadmiar własnych genitaliów, a także pomarszczone ciała swoich bliskich (w szczególności nieświadomych umierających bliskich) budzą we mnie pewną nieufność.

Libera (i nie tylko on) zagalopował się w swoich pracach. Zabrnął we własnych konceptach tak daleko, że nikt chyba (a na pewno zbyt niewielu) nie jest w stanie ich zrozumieć ani dogłębnie odczuć bez przeczytania uczonych internetowych komentarzy. (Zdziwienie i zagubienie licznych osób przewracających bezmyślnie kolejne strony przygotowanych przez niego albumów ze zdjęciami mówią same za siebie. )

Ta sztuka jako całość nie daje mi prawie żadnych nowych punktów odniesienia. Nie zdaje egzaminu.

Byłabym jednak niesprawiedliwa, gdybym nie uznała kilku prac.

Na pewno wrażenie robi “Perseweracja mistyczna”. To przejmująca obserwacja bo przejmujące jest działanie bohaterki, Reginy G.

Interesujące pytania stawia z kolei praca “Jak tresuje się dziewczynki” choć zastanawia rozbieżność interpretacji Łukasza Rondudy, Izabeli Kowalczyk i samego artysty prezentowana w serwisie Culture.pl. Zastanawia w szczególności genderowa pewność siebie pani Kowalczyk w zestawieniu z “ogólnoludzką” interpretacją pana Rondudy. Trudno wyciągać daleko idące wnioski po tak krótkich cytatach, ale ich dobór wydaje się znaczący.

Wreszcie jako ciekawy trzeba uznać cykl prac-zabawek. Od “Ciotki Kena” i owłosionej lalki (praca “Możesz ogolić dzidziusia”), poprzez “Eroicę” po “Lego. Obóz koncentracyjny”. Bardzo ciekawa wydała mi się wypowiedź Libery o tej ostatniej pracy:

“Myśl, która doprowadziła mnie do zrobienia tej pracy, dotyczyła samej racjonalności, która jest podstawą systemu klocków lego, a która wydała mi się przerażająca: nie można z tych klocków zbudować nic, na co nie pozwala precyzyjny, racjonalny system”.

Do całości tego pewnego rodzaju cyklu nie przystaje jednak według mnie “Łóżeczko porodowe”. I nie zaliczam go do prac wartych zobaczenia. Może to zbytni radykalizm tej pracy. A może fakt, że o ile pozostałymi zabawkami można się bawić realnie, ta pozostawia całą zabawę w fazie nienamacalnych wyobrażeń o porodzie.

Na tym kończy się dla mnie Zbigniew Libera, a przynajmniej Zbigniew Libera zaprezentowany ostatnio w warszawskiej Zachęcie. Szkoda, bo miałam nieśmiałą nadzieję na coś więcej. Przybyłam, zobaczyłam i zwątpiłam, ale nie beznadziejnie. Liczę na kolejne ciekawe prace Zbigniewa Libery. Nawet jeśli nie wszystkie są i będą udane, to może choć część uderzy w istotne struny. Zresztą, czy są artyści nieomylni?

Od wczorajszego wieczoru…

sobota, Czerwiec 27th, 2009

…jestem oficjalnie ZAKOCHANA. W Pradze.

From 26 czerwca to dobry dzień na imprezę!

Tak, ta biała tarcza to zegar. Tak, ten zegar działa.

Wiosna na biurku.

wtorek, Czerwiec 23rd, 2009
Kolor/Niekolor

Kolor/Niekolor

Spacer po Warszawie

piątek, Maj 29th, 2009

Raz na jakiś czas, dość rzadko, choć wciąż obiecuję sobie, że częściej, udaje mi się odbyć spacer po Warszawie. Rzadko jest planowany. Wynika raczej z niespodziewanej chwili beztroski, z utęsknionego momentu, w którym wiem, że mam czas (a przynajmniej chcę w to wierzyć). Tak było i dziś. Szpilki, deszcz, niesmaczne lody, nieobecni ludzie i Warszawa. Krzyż przy Grobie Nieznanego Żołnierza wywołał skrajne emocje. Nowy pomnik powiedział przewodnik wycieczki dzieci. Mokli na środku placu, a ja stanęłam kawałek dalej żeby posłuchać. Pod parasolem. Dowiedziałam się skąd nazwa Bistro bez kantów, domu bez kantów. Piłsudski. Fontanna w deszczu, ludzie ukryci pod drzewami. Szpilki zaczęły przemakać, a ja sobie szłam. Szłam sobie. Niespiesznie, bezpieczna pod moim wielkim czarnym parasolem. Sponsorem dzisiejszego spaceru jest Polska Federacja Dyskusyjnych Klubów Filmowych.

Wiosna w Warszawie

środa, Kwiecień 15th, 2009

Zrobiło się ciepło, młodzież wyległa na ulice. Spędza tam również wieczory. To nowy trend miejski. Już niedługo na każdym większym skrzyżowaniu zobaczymy młodych ludzi z laptopami. Oszczędzają na Internecie. Aby sprawdzić pocztę muszą przyklejać się do brudnych ścian budynków, w których są knajpy z WiFi. Takie nasze smutne realia.

Młodzież wyległa na ulice

Młodzież wyległa na ulice

Ale na pocieszenie jest i akcent radosny. Szare przedpołudnie w tramwaju rozjaśnione kolorami.

Wiosna w tramwaju

Wiosna w tramwaju

Szykuje nam się fascynująca pora roku!

Animacje | Interpretacje - zapraszam!

sobota, Kwiecień 4th, 2009

Od listopada jestem wielką fanką animacji jako dziedziny sztuki filmowej. Tak się składa, że inna fanka, Agnieszka Kozłowska z fundacji Otwarty Kod Kultury zgłosiła się do Overgroundu z propozycją współorganizacji przegląda animacji. Przegląd pod nazwą Animacje | Interpretacje rusza już nie bawem. A ze względu na fascynację i osobisty wkład jakiego udzielam projektowi - zapraszam!

Więcej znajdziecie na Overground Blogu.

HummmHummmmm

piątek, Kwiecień 3rd, 2009
Hummer mój i Jacka

Hummer mój i Jacka

Hummer Jacka i Alka

Hummer Jacka i Alka

Jak nietrudno zauważyć Jacek ma 2 Hummery. Ale my z Alkiem wcale nie narzekamy:)

Kroowa odnaleziona. Świętujemy w HerbaThei.

piątek, Kwiecień 3rd, 2009

Świętujemy w HerbaThei
Świętujemy w HerbaThei

Podczas remontu NZSowej kanciapy zaginęła nam Kroowa. Całe szczęście odnalazła się w szafie pancernej i postanowiła to z nami uczcić w starej dobrej HerbaThei. Jakoś lubię do zdjęcie:)

:)

piątek, Kwiecień 3rd, 2009

Miastowy?
Miastowy?

Tak, ten samochód ma na dachu taczkę.

Co widać z okna tramwaju?

piątek, Kwiecień 3rd, 2009
Solidarności/Grzybowska w Warszawie

Solidarności/Grzybowska w Warszawie, jesień 2008